poniedziałek, 2 stycznia 2012

Sałatka z zupek chińskich


- Jezu, jak mnie plecy bolą! Dlaczego mnie bolą?! - skarżę się Prezydentowi.
- Nie wiem...- Prezydent ze smutkiem
- Kurczę, Ciebie to nigdy nic nie boli! To jest niesprawiedliwe!
- No fakt mnie niezwykle rzadko coś boli... - Prezydent z uśmiechem satysfakcji.
- Ale to jest wszystko do czasu, zobaczysz! - Odgrażam się zagniewana. - przyjdzie taki czas, że  wszystko cię zacznie boleć! Ludzie, dlaczego mnie tak boli...
- Bo to właśnie ten czas nadszedł, kochanie... - mówi łagodnie Prezydent ze współczującym        uśmiechem.

                       Witam wszystkich po krótkiej świątecznej przerwie najlepszymi życzeniami noworocznymi (które również sobie nabożnie składam, gdyż zeszły rok nie był dla mnie najkorzystniejszy, niestety...) oraz kontrowersyjną sałatką. Powszechnie jest nazywana sałatką z zupek chińskich, jednak moim zdaniem nie jest to dla niej dobra nazwa - po pierwsze odstrasza, bo źle się kojarzy (fuj, niezdrowo!), po drugie wcale nie jest to sałatka "Z zupek" chińskich, a z makaronu, który się w owych znajduje (a ten jest dość smaczny nawet na sucho!). No i muszę się przyznać, że ponad pół roku wyśmiewałam i krytykowałam tenże przepis (niestety nawet go nie spróbowawszy!) niejednokrotnie pukając się w głowę, wyrażając  tym wiele mówiącym gestem swoją dezaprobatę dla pomysłodawcy. Chociaż zestaw kanapka z serkiem topionym + zupka chińska stanowił główny element mojego menu przez całe niemal studia... a może właśnie dlatego? :)
                     Ale człowiek nie świnia, zdanie może zmienić, więc i moje uległo totalnej weryfikacji, gdy zdarzyło mi się u znajomych na domowej imprezie spróbować (a następnie wraz z Prezydentem samodzielnie opróżnić pół michy!) tej niezwykle smacznej sałatki (dzięki Wam wielkie Agnieszko i Tomku!). 
                   W Sylwestra zrobiłam ją kolejny raz i znów nie mogłam się oprzeć, żeby nie podjadać jej w porach posiłku i w porach między posiłkami; doprawdy, rzadko mnie coś aż tak kusi! Mam dalej przekonywać..? :)


Składniki (tak naprawdę nie trzeba się ich sztywno trzymać, ja podaję swoją wersję - udoskonaloną):
  • 2 zupki chińskie o dowolnym smaku (najlepsze moim zdaniem są ostre firmy Vifon "Kurczak curry" - czerwone opakowanie)
  • 1 pierś kurczaka
  • 0,5 l bulionu warzywnego lub drobiowego
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 mała puszka kukurydzy
  • 1 czerwona papryka
  • 1 duża łyżki oliwy lub oleju
  • szczypta soli
  • 1/4 małej kapusty pekińskiej
  • kawałek jasnozielonej części pora (jeśli sałatkę bądziemy przechowywać kilka dni w lodówce, lepiej zrezygnujmy z pora) 
  • 4-5 małych ogórków konserwowych (lub 2-3 duże)
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • czarny pieprz 
  • 1/2 łyżeczki płatków chili lub ostrej papryki w proszku lub 1/2 posiekanej czerwonej papryczki chili
  • 2 łyżki siekanej natki pietruszki (użyłam mrożonej)
  • 4 duże łyżki majonezu (u mnie Hellmans Babuni - jest nieco kwaśniejszy niż inne)
  • 1 mały jogurt naturalny
  • sok z połowy limonki


1. Zupki chińskie lekko pokruszyć (nie otwierając opakowania), wyjąć z nich przyprawy (torebki z tłuszczem wyrzucić). Pokruszony makaron wrzucić do dużej miski, wsypać posiekanego pora oraz odsączoną fasolę i kukurydzę, pokrojoną na paski lub w kostkę kapustę pekińską.
2. Paprykę pokroić w krótkie, cienkie paski, poddusić na rozgrzanej oliwie ze szczyptą soli, aż zmięknie i puści sok, jeszcze ciepłą wrzucić do miski z makaronem.
3. Pierś kurczaka gotować w bulionie ok. 25 minut, wyjąć i jeszcze ciepłą pokroić w grubą kostkę, dodać do pokruszonego makaronu i warzyw, posypać przyprawami z zupek i dokładnie wymieszać. Dodać korniszonki pokrojone w cienkie półplasterki i posiekaną natkę pietruszki.
4. Dodać majonez i jogurt, lekko doprawić, wymieszać i odstawić na 30 minut. Po tym czasie spróbować i doprawić sokiem z limonki, sporą ilością pieprz, sosem sojowym i chili (nie trzeba się obawiać, że sałatka będzie zbyt ostra, gdyż majonez, makaron - który będzie pęczniał - mięso i warzywa wchłoną przyprawy i złagodzą smak). Następnie bardzo dokładnie wymieszać! Jeśli wolicie sałatkę wilgotniejszą, dodajcie więcej majonezu lub jogurtu.
Można też wsypać trochę przypraw, wymieszać i ewentualnie ponownie doprawić po 1-2 h.
5. Sałatkę przełożyć do miski lub pojemnika z pokrywką i zostawić na noc w lodówce. Pyszności!

21 komentarzy:

  1. Bardzo pysznie wygląda u Ciebie! :)
    Też ją robiłam, tylko w nieco innej wersji i także bardzo nam smakowała :).
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaha! Prezydent jeszcze młody, to dlatego ten czas dla niego jeszcze nie nadszedł:):):) Ale spoko, jego też nadejdzie:)
    A co do sałatki... też robiłam takie miny i podchodziłam jak pies do jeża... A sałatka jest po prostu PYSZNA!!
    Aż mi ochoty na nią narobiłaś!
    Pozdrawiam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
  3. no powiem Ci, że mnie zaciekawiłaś bo ja ani takiej nie robiłam ani nigdy nie próbowałam....

    OdpowiedzUsuń
  4. Majana - obyś miała na blogu, bo ogromnie ciekawam twojej wersji! ;)
    Pyza - koniecznie wypróbuj, nie pożałujesz! ;)
    Asiek - no, tak mi powiedział, a kto ja kto, ale on jest w temacie chyba...! O losie! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Sałatka z zupek chińskich należy do moich ulubionych, choć składniki do niej mam troszkę inne. Kiedyś muszę się skusić na sałatkę z Twoimi składnikami. Na zdjęciu wygląda bardzo apetycznie :).

    OdpowiedzUsuń
  6. wlasnie slyszałam że ta salatka jest pyszna, mam w ulubionych kilka wersji wiec skombinuje jedną z ulubionymi dodatkami i zrobię jeszcze w tym miesiącu ;))) Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym roku!!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją na blogu o tu :http://majanaboxing.blox.pl/2011/10/Salatka-z-makaronem-z-zupki-chinskiej.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już robiłam tyle wersji i wciąż jest pyszna....nie miałam obaw tak jak Ty Kasiu ha ha ha....szybko i pysznie....a plecy przestana boleć za jakiś czas Ciebie a zabolą Prezydenta....bo kręgosłup wcześniej czy później boli każdego...pozdrawiam Ciebie i Prezydenta:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znów ją widzę! Sałatka na bogato! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny pomysł, nie wiedziałam o takiej sałatce

    OdpowiedzUsuń
  11. TAK! TAK! TAK! Moja ukochana :D Serio, zjadam ją w ogrooomnych ilościach :)
    A wiesz, że akurat dziś wspominałam o niej Facetowi? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna sałatka, też mam na blogu swoją wersję :) Dobrze, że można dowolnie miksować składniki i zawsze wyjdzie coś pysznego!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo apetyczna sałatką. Sama lubię robić sałatkę z zupek chińskich. Często gości u nas w domu. Dodaję tylko troszkę inne składniki.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja nigdy o niej nie słyszałam a wygląda pięknie,zresztą te twoje dopracowane zdjęcia są the best:) Prezydent niech nie będzie taki dowcipny heh bo mnie tez bolą i ja już mogę stwierdzić ten fakt iż to z wiekiem ale ,żeby tak do Ciebie ? Hihihihi Pozdrawiam Was serdecznie Kasiu i życzę lepszego i piękniejszego roku:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie jadłam tej sałatki, ale słyszałam o niej dobre i złe rzeczy. To znaczy, dobre takie, że jest smaczna, ale podobno też niezdrowa. Miałam ją kiedyś zrobić, ale po rozmowie z koleżankami odpuściłam sobie. No ale skoro zachęcasz... to przemyślę jeszcze raz temat i może jednak się skuszę :-)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Zrobiłam dzisiaj ale wersję która robiłam już wieki temu...zamieszczę może jutro na blogu to się pochwalę:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję za komentarze, kochane dziewczyny! Widzę, że jednak temat wciąż kontrowersyjny! ;) I dobrze, bo akurat na własnej skórze się przekonałam, jak pyszne mogą być niektóre niezdrowe rzeczy! :D
    Dorotko - chętnie zapoznam się z twoim przepisem, bo wersję Majany też zamierzam zrobić! Z pomidorami! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podoba mi się ta wersja tej sałatki, nie dodawałem jeszcze kurczaka i pekińskiej, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super wygląda na pewno jeszcze lepiej smakuje:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj widzę że i Twoją wersję wypróbuję :)) Wygląda bardzo apetycznie

    OdpowiedzUsuń

Masz pytania, uwagi, sugestie? Napisz! Będzie mi ogromnie miło, w szczególności jeśli zrealizujesz któryś z moich przepisów. ;)
Lojalnie uprzedzam jednak, że anonimowe komentarze nie będą publikowane ani nie doczekają się mojej odpowiedzi.