sobota, 2 marca 2013

Staroangielski krem mandarynkowy (Clementine Curd)


                  Kiedy zaczęła się moja przygoda z blogiem, gdzie nie weszłam, wszyscy robili namiętnie lemon curd. Co to jest? - myślałam sobie - i czemu, do cholery, nie można tego po polsku nazwać?! 
Pamiętam, że nawet kiedyś dyskutowałam z jedną młodą blogerką, chcąc ją przekonać do polskiej nazwy tegoż kremu i zamiast lemon curd, proponowałam nazwę - staroangielski krem cytrynowy. :) Cóż, moja nazwa jakoś się nie przyjęła, choć nadal twierdzę, że ładniejsza niż curd... 
Jednak potrawa potrawą (czy tutaj raczej deser deserem) i rzeczywiście nie mogę się teraz nie zgodzić, że pod tą angielską nazwą ten właśnie krem jest rozpoznawalny. I niech każdy go wypróbuje, bo i ja muszę przyznać z niejakim wstydem, że krem jest doskonały, jedyny w swoim rodzaju. 
Przypominam sobie teraz z lekkim uśmiechem politowania mój upór i dyskusję w temacie lemon curd z ową blogerką... Czy miała rację? Po części tak. Bo kto zamówi w restauracji "makaron długie nitki z warzywno -pomidorowo-mięsny sosem" i co też może się kryć w tym sosie? :) I choć nazwa ta niepoprawna nie jest, to czyż nie piekniej i szlachetniej brzmi po włosku "spaghetti bolognese"? Otóż to, rozpoznawalność! 
                Ale ja nie byłabym sobą, gdybym zrobiła lemon curd (zapewniam jednak, że w planach mam). Dlatego z wrodzoną sobie przekorą prezentuję dziś - Clementine Curd. :) Czy mi smakował? O tak. Ten krem jest po prostu genialny, a co istotne - ma mnóstwo zastosowań, o czym niedługo też Was przekonam. 
Krem zrobiłam na podstawie tego przepisu.


Składniki:

  • 6 pełnych łyżek masła (dobrej jakości)
  • 2/3 szklanki cukru
  • 2 duże jajka
  • 2 duże żółtka
  • 1 szklanka świeżego soku wyciśniętego z mandarynek
  • 2 łyżki otartej skórki mandarynkowej



1. W dużej misce ubij miękkie masło i cukier aż masa stanie się jasna i puszysta (ok. 5-8 minut). Nie przerywając miksowania dodawaj stopniowo i powoli jajka, następnie żółtka. Ubijaj dalej przez 2 minuty, potem powoli wlewaj sok mandarynkowy, również nie przerywając ubijania. Nie przejmuj się, jeśli masa się zważy.
2. Przełóż krem do garnka o grubym dnie (koniecznie!) i podgrzewaj na średnim ogniu, przez cały czas mieszając ok. 20-25 minut. Po tym czasie krem powinien zacząć gęstnieć. Podczas podgrzewania nie wolno dopuścić do zagotowania kremu! Po 20-25 minutach krem może się wydawać dość rzadki, ale trzeba pamiętać, że stygnąc będzie również tężał, nie trzeba więc trzymać go dużej na ogniu.
3. Gotowy krem przełożyć do słoiczków, kiedy całkowicie przestygnie włożyć do lodówki. 
Wiele przepisów podaje okres przechowywania kremu do 2-3 tygodni; mój krem ma już ok. 3 tygodni, jest wciąż wspaniały, bardzo gęsty, idealny do wypieków czy naleśników.



23 komentarze:

  1. Matulu, cuudowny! Oczywiście zapisuję do wypróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...i do tego pyszny! :) Nie zjedz całego naraz, jak zrobisz, Milenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko znajdę mandarnki i... :d

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę spróbować koniecznie :) póki co zrobiłam lemon curd ;) i jestem zachwycona!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mandarynkowy jest naprawdę genialny, smak mandarynek wyraźnie wyczuwalny, z nutką goryczki. Polecam!

      Usuń
  5. Nigdy nie robiłam cytrynowego, ale mandarynkowy bardzo mnie kusi...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, wiem o czym mówisz, bo i mnie cytrynowy nie mógł skusić prawie 2 lata, a mandarynkowemu się nie opierałam. :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię lemon curd, ale myślę że wersja mandarynkowa posmakowałaby mi jeszcze bardziej. Muszę kiedyś spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę koniecznie spróbować, nie robiłam jeszcze lemon curd, też się nie mogę zebrać :) Ale orange curd robiłam i bardzo mi smakował, taki mandarynkowy curd musi również być przepyszny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam z opowieści, może w koncu powinnam sie wziąc w karby i zrobić... Brzmi pysznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, Anetko, szczerze polecam! Dzieciaki będą zachwycone! :)

      Usuń
  9. Lemon jest cudny, a mandarynowy musi być genialny.....

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest to jeden z tych deserów - przepisów, do których nie mogę się przekonać, choć uwielbiam cytryny, w Twoim przypadku mandarynki.... może gdybym spróbowała bym zmieniła zdanie, ale póki co popatrzę, poczytam, może keidyś do niego dojrzeję, albo będzie mi niezbędny do jakiegoś przepisu i go popełnię;)

    Co by nie było, dzięki Kasiu za przypomnienie o tym kremie - curd-zie - sama nie wiem jak go nazwać;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie namawiam, ale spróbować powinnaś, właśnie Ty! :)

      Usuń
  11. muszę sobie zrobić bo jakoś omijałam temat

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny musi być ten mandarynkowy. Lemon curd robiłam i bardzo nam wszystkim smakował, na naleśniczkach i w ogóle tak ,wyjadany ze słoiczka :).

    Kochana, popraw sobie, bo piszemy spaghetti alla bolognese :)
    Pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Majanko, też mi się zdarza ze słoika wyjadać! :)
      A poprawiać nie będę, bo chociaż znam pełną nazwę, chodziło mi raczej o potoczną nazwę potrawy, jaką na co dzień większość z nas się posługuje, tak czy inaczej - włoską. :) Ale wyrazy uznania za czujność! :>
      Pozdrowionka!

      Usuń
  13. Też jestem zwolenniczką tłumaczeni nazw, ale niektórych się po prostu przetłumaczyć nie da... I tak właśnie jest z curdem :) Który, swoją drogą, uwielbiam. Robiłam w najróżniejszych wersjach, ale klementynkowa jeszcze przede mną. Musiała smakować wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, a co do kremu to jest świetny. :) Wielkie dzięki!

      Usuń
  14. Prezydentowo i moje poprzedniczki, POLSKIE NAZWY RZĄDZĄ. A od 'curd' bliżej do ludu kurdyjskiego (ang. kurdish) niż do apetytoprowokacyjnej potrawy. ;) Sam krem wkrótce zawita na moim stole.

    Pozdrawiam
    Kinga
    specjalista internacjolog

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie zrobiłem Clementine Curd. Podczas podgrzewania trochę ubyło - tak mi smakowało :) Pod garnek położyłem specjalną podkładkę metalową bo nie dopuszcza do przypalenia. Wyszła konsystencja gęstego sosu i przelałem do salaterki (łatwiej będzie wyjmować). Moim zdaniem bez skórki mandarynki będzie mniej goryczki, cukru również zmniejszyłbym do max pół szklanki, masło użyłem osełkowe, jaja wiejskie (pachną). Krem jest rewelacyjny. Na bułeczki wykorzystałem mieszankę z Clementine Curd i naturalnego serka śmietankowego i wyszła mniam mniam kanapka. Jutro spróbuję użyć tego do duńskich bułeczek maślanych. Dziękuję Ci za przepisy.
    Pozdrawiam
    Jurek

    OdpowiedzUsuń

Masz pytania, uwagi, sugestie? Napisz! Będzie mi ogromnie miło, w szczególności jeśli zrealizujesz któryś z moich przepisów. ;)
Lojalnie uprzedzam jednak, że anonimowe komentarze nie będą publikowane ani nie doczekają się mojej odpowiedzi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...