poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Pierś w płatkach migdałowych

                   
                     Miałam ochotę na kotlety z piersi kurczaka, ale jakieś inne, nie a la schabowe, nie w kawałkach w sosie, na coś delikatnego. Przypomniało mi się pewne danie z restauracyjki w centrum handlowym pewnego miasta na Górnym Śląsku... Tamta pierś w migdałach bardzo mi smakowała, ale niestety nawet w połowie nie dorównuje mojej, moja wyszła po prostu doskonała. :D. Ja wiem, to brzmi trochę nieskromnie, ale cóż ja poradzę, że ja tak świetnie gotuję! :)))) A gdzie leżał pies pogrzebany? Otóż zamiast zalać sosem gotowe kotlety, uczyniłam z niego marynatę. Mięso wyszło niesamowicie soczyste i delikatne, idealnie połączyło się smakiem z migdałową panierką.
Zresztą, jestem pewna, że jeśli zrobicie sobie pierś w migdałach według mojego przepisu, do czego Was ogromnie zachęcam, przyznacie mi rację! :)

Pierś kurczaka panierowana w migdałach

Składniki:

Marynata (3 łyżki musztardy, 3 łyżki jasnego miodu,  2 łyżki jasnego sosu sojowego, 1 łyżeczka białego pieprzu)

300 g piersi kurczaka
jajko
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
100 ml ciemnego piwa
mąka do panierowania
150 g płatków migdałowych
sklarowane masło (masło ghee) lub olej rzepakowy do smażenia 

    
      Połączyłam dokładnie składniki marynaty, odstawiłam na 10 minut. Kurczaka w tym czasie pokroiłam na plastry, nie rozbijałam. Plastry pokryłam marynatą, odstawiłam na 1h do lodówki.
Rozrobiłam w miseczce jajko z ciemnym piwem i łyżeczką mąki ziemniaczanej (dzięki temu płatki migdałów nie odpadają od smażonego mięsa, to naprawdę działa! Mnie odpadły z panierki 6-u kotletów tylko 4 płatki!:))) 
Nastawiłam piekarnik na 180°C. 
Do dwóch płaskich talerzy wysypałam mąkę i płatki migdałowe. Panierowałam plastry piersi najpierw w mące, jajku i płatkach migdałowych. Smażyłam na sklarowanym maśle, na dość mocnym ogniu krótko (3-4 min.) na złoto, wrzuciłam kotlety do żaroodpornego naczynia i bez przykrycia dopiekałam ok. 20 minut. 
Podawałam z zieloną fasolką w obsmażonej tartej bułeczce i śmietankowymi kartofelkami z koperkiem. Mmm...! Pyszne to było, mówię Wam! :)

Penne quatro formaggi

 
                     
                 Penne quatro formaggio czyli makaron z sosem z czterech serów, kolejne ulubione danie mojej córki Ani, która jak już pisałam wcześniej, nie mogłaby żyć bez sera żółtego. :)) Ponieważ wciąż wspominała jakie było pyszne to danie, a jadła je trzy lata temu we włoskiej knajpce w Monachium. Postanowiłam je dla niej zrobić sama. To było drugie podejście i chyba udane, bo pierwsze przypominało raczej pospolity sos serowy. Tym razem podszkoliłam się we wszystkich dostępnych źródłach i wybrałam klasyczną wersję. Wyszło wspaniałe, chociaż trzeba naprawdę uważać przy roztapianiu i łączeniu serów, bo można przy okazji wyprodukować nowy rodzaj twardego, włóknistego sera, który co prawda w smaku nie jest zły, ale za nic w świecie już się nie rozpuści! :))) 
                    Koniecznie sobie zróbcie i koniecznie podajcie do tego włoską sałatkę, taką lub inną, ale o wyrazistym smaku.
Doskonałe połączenie kremowego, ale i niezwykle aromatycznego sosu quatro formaggio, delikatnego makaronu i winnej sałaty gwarantuje niezapomniane wrażenia smakowe, moim zdaniem to włoski smak w najczystszym wydaniu!


Składniki (porcja na 2-3 osoby):

350 g makaronu penne (krótkie rurki)
150 g serka ricotta (ja dałam "Mój ulubiony", jest bardzo zbliżony w smaku, ale można dać każdy inny niekwaśny, tłusty serek biały)
150 g sera gorgonzola
150 g mozzarelli
150 g goudy lub innego twardego sera żółtego ( u mnie Gruyère )
2 łyżki masła
1 duży kieliszek wina (ok. 150 ml)
kilka łyżek mleka lub śmietanki (ewentualnie)
po 2 łyżki posiekanego tymianku, szczypiorku i natki pietruszki
spora szczypta gałki muszkatołowej
pieprz z młynka
sól do smaku


Wstawiłam wodę na makaron i kiedy wrzuciłam go do gotującej się już wody zaczęłam robić sos, ponieważ robi się go bardzo szybko i najlepiej wymieszać go od razu ze świeżo ugotowanym i odsączonym makaronem.
W garnku o grubym dnie i na bardzo małym ogniu rozpuściłam masło, dolałam wino, lekko podgrzałam, wsypałam pokruszone lub starte na grubej tarce sery (mozzarelle najlepiej pokroić w małą kostkę) i powoli rozpuszczałam, mieszając. W tym momencie trzeba bardzo uważać, żeby nie zagotować sosu! Jeżeli sos okaże się za gęsty, można dolać kilka łyżek mleka lub śmietanki, ale powoli, dolewając po jednej łyżce.
Kiedy wszystkie sery dokładnie się rozpuściły, wsypałam przyprawy, zioła i podgrzewałam ok. 2-3 minuty, doprawiłam do smaku solą i wsypałam gorący makaron, dokładnie wymieszałam i wyłożyłam na półgłębokie talerze. Przepyszne! :)


 Przepis zgłoszony do akcji:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...