środa, 1 lutego 2012

Tajski bulion drobiowy z północy


               Po pobycie na nartach strasznie stęskniłam się za kuchnią azjatycką, a szczególnie za zupami. Nie to, żeby nas tam źle karmili, jedzenie było całkiem smaczne, może nieco nie w moim guście i odrobinę za ciężkie, no, ale wiadomo - pensjonat wysoko w górach, śnieg, mróz, zawierucha i codziennie spory wysiłek fizyczny, więc kuchnia powinna być treściwa. Ale cały tydzień bez zupy i kuchni orientalnej...? ;) Wytrzymałam, ale od powrotu codziennie wcinam jakąś zupę. Najpierw padło na coś azjatyckiego, czyli tajski bulion drobiowy.
Całkiem niedawno robiłam ten bulion w wersji jarzynowej, dziś przedstawiam bulion z kurczakiem. Ponownie zmodyfikowałam przepis źródłowy ("Tajski bulion drobiowy z północy" z książki Kena Homa pt. "Łatwa Kuchnia tajska") i zamiast samej piersi, dodałam też mięso z pozostałych części kurczaka. Moim zdaniem, bardzo wzbogaca to smak całej zupy. Zupę robiłam już kilka razy i z pewnością będę do niej wracać. Zachęcam do jej wykonania nie tylko amatorów kuchni azjatyckiej :)


Składniki wywaru:
  • 1,8 l zimnej wody, najlepiej z filtra
  • 2 skrzydełka kurczaka
  • 1 porcja rosołowa
  • 1 udko
  • kawałek piersi kurczaka
  • 4-cm kawałek imbiru, pokrojony w plastry
  • 2 łodygi trawy cytrynowej
  • 4 suszone listki limonki kafir
  • 1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu


    Zupa:
    • 1 posiekana szalotka
    • 4 posiekane ząbki czosnku
    • 1 marchew starta na tarce jarzynowej lub pokrojona w cienkie słupki
    • 3 łyżki sosu rybnego
    • 4 łyżki sosu sojowego jasnego
    • 1/2 łyżeczki kurkumy
    • 1 łyżka cukru
    • 1/2 limonki na sok
    • 3 łyżeczki curry (madras lub innego żółtego)
    • 1,5 łyżki żółtej pasty curry
    • 350 g mleczka kokosowego
    • sól i czarny pieprz do smaku
    • garść kiełków sojowych lub fasoli mung, krążki zielonej cebulki i świeża kolendra do dekoracji
    • 300-400 g makaronu jajecznego 


      1. Kawałki kurczaka oczyścić, włożyć do garnka, zalać 1,8 l zimnej wody. Wrzucić plastry imbiru, pieprz,  liście limonki, trawę cytrynową pociętą na kawałki ok. 4 kawałki każda i zmiażdżonej trzonkiem noża.
      Postawić na bardzo małym ogniu, kiedy zaczną zbierać się szumowiny, usuwać je łyżką cedzakową. Gotować bulion aż mięso będzie prawie miękkie. 
      2. Makaron ugotować do miękkości, odcedzić, skropić olejem i trzymać w cieple.
      3. Do bulionu dodać szalotkę, marchew, czosnek i sos sojowy, gotować jeszcze 10 minut. Wyjąć mięso, odstawić do wystudzenia. Do zupy dodać sos rybny, curry i żółtą pastę curry, cukier i kurkumę, gotować 5 minut.
      4. Chili przekroić w poprzek na pół; grubszą część pokroić na cieniutkie krążki, odstawić; cieńszą posiekać drobno; posiekaną wrzucić do bulionu, dodać mleczko kokosowe i gotować ponownie 5 minut. Mięso oddzielić od kości, podzielić na niewielkie kawałki, przełożyć do salaterki.


      5. Bulion doprawić solą, pieprzem, wlać sok z limonki, zagotować. W razie potrzeby doprawić jeszcze sosem sojowym, cukrem lub sokiem z limonki. Gdyby był za mało esencjonalny można dodać jeszcze jedną łyżkę sosu rybnego. 
      6. Do miseczek nałożyć porcje makaronu, po trochę kiełków i mięsa, udekorować plasterkami chili, zieloną cebulką i kolendrą. Na stole postawić salaterkę z mięsem, małe miseczki z kolendrą, kiełkami, plasterkami chili i szczypioru tak, aby każdy mógł sobie dokładać według uznania. Smacznego!

      30 komentarzy:

      1. Jaka ta zupa piękna !!! A smak na pewno ma niepowtarzalny mmmm :-)

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Dzięki Evita, może się wreszcie skusisz i Ty na coś azjatyckiego, hę? :)

          Usuń
      2. pożywnie i kolorowo, zanim bym zjadła najpierw gapiłabym się długo :)

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Tylko nie za długo, bo wystygnie! :D Buziaki! :)

          Usuń
      3. Piękny kolor, taki bardzo optymistyczny! :)
        Chetnie bym zupkę taką zjadła.
        Pozdrawiam :)

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Pozdrawiam również, Majana. Dziękuję! ;)

          Usuń
      4. Zupa wyglada pysznie. Bardzo lubie azjatyckie smaki :) A z wyjazdami mam podobnie. Kiedy wrocilismy objedzeni po uszy po swietach z Polski, marzylam tylko o makaronie... :) I jedlismy ten makaron przez tydzien w roznych wersjach bo na nic innego (szczegolnie na mieso) nie mielismy ochoty :)

        Pozdrowienia.

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. O tak, po świętach w Polsce to ja podobnie, najchętniej zrobiłabym sobie tydzień głodówki, ale co zrobić, chyba jestem na to za słaba, więc poprzestaję na sporej ilości warzyw. :D Miło mi Cię znów widzieć u mnie, Majko. ;) Właśnie się czaję na Twój creme bruille - niedawno Ola (www.mamabartka.blogspot.com) podarowała mi słoiczek cudnie pachnącej lawendy. ;)

          Usuń
      5. Podobnie jak ty, mam slabosc do azjatyckiej kuchni, wiec nie ma sie co dziwic, ze ta zupa mnie zachwyca!

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Bardzo się cieszę, Maggie. ;) Mnie zachwycają Twoje przepisy chyba w równym stopniu.;) Serdecznie pozdrawiam! :)

          Usuń
      6. W filiżance cudo, ale moją uwagę przykuły pałeczki. Świetne są po prostu!

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Dziękuję Sue, pałeczki są rzeczywiście super, można ich używać wiele razy i są najlepsze i najwygodniejsze do jedzenia, a wypróbowałam wiele. Niestety ten śliczny wzorek (bo to pewnie on tak Cię zachwyca) chińskich literek znika podczas pierwszego mycia! :)

          Usuń
      7. Genialna propozycja na te mrozy! I przepiekne zdjęcia...od razu zrobiłam sie głodna!

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Dzięki, Angie! Zupę zaś polecam gorąco na każdą porę roku. ;)

          Usuń
      8. Już mi cieplej,tak pięknie kolorowa że aż ślinka cieknie.Kasiu może Ty powinnaś otworzyć małą knajpkę i te swoje zupki pyszne gotować.Kolejki by stały jak w pl za czasów komuny:))

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Kochana, chętnie bym otworzyła, gdy tylko znajdę "odpowiedniego" sponsora, zaraz Twe słowa wprowadzę w czyn! ;) Ha, ha, kolejki jak za kiełbasą... :)Dziękuję bardzo za tyle miłych słów! :)

          Usuń
      9. Jak cudnie kolorowo. I choć za oknem zima aż trzaska, to mi się od razu cieplej zrobiło. Bardzo pysznie wygląda! Cudne zdjęcia!
        Pozdrawiam cieplutko!

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. ależ piękne kolory! lato w talerzu

          Usuń
        2. Lato i Tajlandia w jednym. ;) Dzięki, Olu! ;)

          Usuń
        3. Asiek - o Ciebie by rozgrzała, bo dość ostra jest! Dzięki! :)

          Usuń
      10. Odpowiedzi
        1. W takim razie bardzo polecam wypróbować. Dziękuję za odwiedziny. :)

          Usuń
      11. No wlasnie taki bulionik w sam raz na taka pogode,az na sama mysl cieplej mi sie zrobilo...ach i jeszcze jedno...przepiekna podstawka ta kolorowa:)

        OdpowiedzUsuń
        Odpowiedzi
        1. Dziękuję Ewa! Ta podstawka najpierw przeleżała w moim biurze trzy lata, przez nikogo nie zauważona, aż końcu znalazła swoje przeznaczenie. ;) Pozdrawiam! ;)

          Usuń
      12. Mniam, pysznie się prezentuje i jaka piękna filiżanka!

        OdpowiedzUsuń
      13. widze, ze u mnie chinszczyzna a u CIebie tajszczyzna:) tak tak ta zupa jest pyszna i swietna na te mega mrozy!

        OdpowiedzUsuń
      14. Wyśmienicie wygląda:-) i pięknie podane:-)

        OdpowiedzUsuń
      15. No, mniam :) też poproszę :P muszę zrobić :) Ja ostatnio znowu robiłam wietnamską z kapustą :D Teraz mam jakąś alternatywę ;) Dzięki :*

        OdpowiedzUsuń
      16. Przepyszna !!! Dzis przyrzadzalam zupke juz drugi raz... co prawda z powodu brakow w zaopatrzeniu musialam uproscic (bez trawy cytrynowej i lisci limonki kafir), ale i tak wyszla fantastycznie. Polecam i pozdrawiam :)

        OdpowiedzUsuń

      Masz pytania, uwagi, sugestie? Napisz! Będzie mi ogromnie miło, w szczególności jeśli zrealizujesz któryś z moich przepisów. ;)
      Lojalnie uprzedzam jednak, że anonimowe komentarze nie będą publikowane ani nie doczekają się mojej odpowiedzi.

      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...