czwartek, 3 listopada 2011

Łosoś marynowany a la gravlax


               Takiego surowego, marynowanego łososia robimy sobie od czasu do czasu. Najpierw robiliśmy tylko z solą, cukrem i koperkiem, ale po obejrzeniu podobnego przepisu (Gravlax - łosoś szwedzki - Jamiego Oliviera) w TV, postanowiłam spróbować nowych składników marynaty. 
A jest to bardzo smaczna przekąska, którą daje się też wykorzystać jako dodatek do makaronu czy ryżu, ponieważ duszony czy podsmażony smakuje równie wspaniale.


         Najczęściej jemy go jednak po prostu na chlebie. Dodatki takie, jak lubimy lub mamy akurat ochotę - świeży lub wymieszany ze śmietaną chrzan, kropla jogurtu lub śmietany z cytryną, sosu musztardowego, tatarskiego, tzatziki lub choćby vinegrette. 
Zróbcie sobie, jest naprawdę niezastąpiony!
Przepis dedykuję Asi i wstawiam na specjalne jej życzenie, gdyż podczas pobytu u nas zachwycała się nieustannie smakiem tego łososia. Asiu, a teraz do dzieła! :)


Składniki:
  • 1 cały filet łososia ze skórą (nie mniejszy jednak niż 500 g)
  • starty świeży chrzan (kilka łyżek) - ja wzięłam taki ze słoiczka
  • skórka otarta z cytryny
  • 3 łyżki soli morskiej
  • 1-2 łyżki brązowego cukru
  • 50-75 ml wódki czystej
  • duży pęczek posiekanego koperku
  • biały pieprz


    1. Umytego i osuszonego łososia kładziemy na czystej desce skórą do dołu. 
    2. Nacieramy solą, cukrem, chrzanem i skórką cytrynową, polewamy równomiernie wódką, posypujemy lekko białym pieprzem. Na wierzch kładziemy cały posiekany koperek, lekko dociskając. 
    3. Deskę z łososiem owijamy kilkakrotnie folią, owijając tylko wszerz krótsze boki i szczelnie dociskając. Kładziemy deskę w większej misce pod lekkim kątem, aby woda z ryby, którą wyciągnie sól, spływała do miski. 
    4. Miskę z łososiem wstawiamy do lodówki, obciążamy (ja kładę na folię z łososiem kilka pełnych słoików, np. z dżemem) na minimum 3-4 dni. Można jeść już po 48 godzinach, ja jednak gorąco polecam poczekać! :)
    5. Wodę wylewamy, odwijamy łososia, ściągamy dokładnie koperek i nadmiar przypraw, osuszamy ręcznikiem papierowym, przed podaniem kroimy w cieniutkie plasterki i serwujemy z dowolnym sosem lub samego.
    Łososia przechowuję w lodówce, owiniętego rącznikiem papierowym i folią spożywczą, nawet do 3 tygodni. Dłużej u mnie nie leżał. ;)

    UWAGA: Dla nielubiących koperku - jest to bardzo ważny składnik tej potrawy i musi się w niej znaleźć, jednak zapewniam, że przyprawy tak się przenikają z łososiem, że wcale i zupełnie aromatu koperkowego wyczuć się nie da.  Co zresztą może zaświadczyć Paweł, mąż Asi, który równie chętnie łososia zajadał, choć jest zdecydowanym przeciwnikiem tej zieleniny. ;)


    Pomarańczowego łososia dodaję do akcji Panti:


    13 komentarzy:

    1. ostatnio podobny łosoś często pojawia się na blogach - ciekawe chociaż nie przepadam za nim..... ja to jestem jednak taki niedowiarek, że chyba najpierw wolałabym spróbować u kogoś kawałeczek zanim sama zrobię kawał...

      OdpowiedzUsuń
    2. Siedzę w pracy a przy moim komputerze 5 osób wzdycha do zdjęć Twojego łososia.

      OdpowiedzUsuń
    3. fiu fiu jakie pyszności od samego rana i te kolory.

      OdpowiedzUsuń
    4. Kochana, dziękuję Ci za tego łososia i za ten wpis:)Powiem tak, to najsmaczniejszy łosoś jakiego miałam okazję jeść. Palce lizać! Serio. Ja też nie lubię koperku, ale tu nie przeszkadza. Zapomniałaś jeszcze, że Zuźka też się w końcu do niego dosiadła:) Teraz będzie gościł i na moim stole!!
      Dziękuję raz jeszcze!

      OdpowiedzUsuń
    5. Bardzo, bardzo interesujący przepis!

      OdpowiedzUsuń
    6. Pyza - to ja chyba przeoczyłam, bo ani razu nie widziałam! ;) ja swojego już dawno robiłam, ale na Asię jeszcze poczekał. ;)
      Koperku, Olu, Asiu, Angie - dziękuję i bardzo polecam! ;)

      OdpowiedzUsuń
    7. Oj ale bym sie teraz poczęstowała takim choć jednym malutkim,maluteńkim plasterkiem do chlebka :)) mmm wspaniale wygląda-uwielbiam :-)p.s piękne zdjęcia :-)

      OdpowiedzUsuń
    8. ależ on bajecznie wygląda! palce lizać

      OdpowiedzUsuń
    9. No i masz: prawie zaslinilam klawiature. Dzieki za ten wpis, na pewno skorzystam z przepisu, bo losos to jedna z tych rzeczy, ktore lubie w kazdej postaci :)

      OdpowiedzUsuń
    10. hmmm...
      przepis wart grzechu
      muszę spróbować !!!

      OdpowiedzUsuń
    11. Wygląda naprawdę smakowicie....wcale sie Asi nie dziwię że się nim zachwycała:-)

      OdpowiedzUsuń
    12. Do tej pory robilem tradycyjna szwedzka metoda,tej sprobuje na 100%. Jedna tylko uwaga do przepisu. Istotna wydaje mi sie. W kazdej rybie wolnozyjacej,ale takze w lososiu norweskim,hodowlanym zyja pasozyty niestety. Niektore sa grozne dla czlowieka. Aby sie ich pozbyc nalezy rybe zamrozic na minimum 24h.Ja osobiscie najpierw robie rybe na gotowo ,a pozniej zamrazam. Po wyciagnieciu z zamrazarki rozmarazam kawalek na bierzace potrzeby,lub kroje w cieniutkie plastry jeszcze zamrozony.Do tego ostatniego trzeba miec naprawde dobry noz. Pozdrawiam serdecznie Tomek

      OdpowiedzUsuń
    13. ryba nasmarowana przyprawami i przyciśnięta wekami... leży w lodówce... już odliczam dni :)

      OdpowiedzUsuń

    Masz pytania, uwagi, sugestie? Napisz! Będzie mi ogromnie miło, w szczególności jeśli zrealizujesz któryś z moich przepisów. ;)
    Lojalnie uprzedzam jednak, że anonimowe komentarze nie będą publikowane ani nie doczekają się mojej odpowiedzi.